W Paryżu początku XX wieku można było odnieść wrażenie, że powietrze nasycone jest literaturą tak samo jak zapachem świeżo palonej kawy i wilgotnych kamieni nad Sekwaną. Ulice niosły kroki poetów, kawiarnie pełne były rozmów o sztuce, a każde skrzypnięcie drzwi mogło oznaczać pojawienie się kogoś, kto za kilka lat zapisze się w historii literatury. W takim właśnie pejzażu – pełnym światła, dymu papierosowego i nieustannego fermentu intelektualnego – Kerri Maher osadza swoją powieść „Księgarnia w Paryżu”, książkę, która jest zarazem opowieścią obyczajową, biografią i portretem epoki.
To nie jest historia opowiedziana w pośpiechu. Raczej powolny spacer wzdłuż paryskich ulic, podczas którego czytelnik zagląda przez okna księgarń, zatrzymuje się przy stolikach kawiarni i przysłuchuje rozmowom o literaturze, sztuce i życiu. Autorka prowadzi nas przez lata dwudzieste i trzydzieste XX wieku, kiedy stolica Francji była jednym z najważniejszych punktów na mapie światowej kultury. Powieść staje się więc czymś więcej niż tylko fabułą – jest panoramą obyczajową i kulturalną, kroniką prądów myślowych i artystycznych, które kształtowały tamten czas.
A jednak w centrum tej rozległej opowieści stoi jedna osoba – Sylvia Beach. Jej osobowość wypełnia powieść niemal po brzegi. To postać autentyczna, jedna z ważniejszych figur ówczesnej bohemy artystycznej, choć nie jako pisarka czy poetka, lecz jako ktoś, kto potrafił stworzyć przestrzeń dla literatury. Autorka wprowadza ją do opowieści jako młodą Amerykankę przybywającą do Paryża z ciekawością świata i zaledwie mglistym wyobrażeniem o tym, dokąd zaprowadzi ją życie.
Los kieruje ją do niewielkiej księgarni pełnej francuskich powieści. To miejsce ma w sobie coś niezwykłego. Nie chodzi jedynie o półki z książkami. Panuje tam atmosfera trudna do opisania – mieszanina swobody myśli, intelektualnej ciekawości i pewnego rodzaju ciepła, które sprawia, że odwiedzający czują się jak w domu. Przewijają się tam goście, których trudno nazwać zwykłymi klientami. Bardziej pasuje słowo „przyjaciele”. Rozmowy, które toczą się między regałami, mają w sobie pasję i intensywność, jakby literatura była nie tyle tematem dyskusji, ile samą tkanką życia.
Sylvię hipnotyzuje to miejsce. Urzeka ją atmosfera panująca w księgarni, ale równie silne wrażenie robi na niej osoba współwłaścicielki – Adrienne Monnier. Adrienne jest kobietą o niezwykłej charyzmie. Łączy w sobie elegancję paryskiej intelektualistki z odwagą myślenia właściwą awangardzie. W jej spojrzeniu jest coś, co przyciąga – mieszanka pewności siebie i nieco melancholijnej refleksyjności. Drugą współwłaścicielką księgarni jest Suzanne, postać równie interesująca, choć bardziej zdystansowana, jakby patrząca na świat z lekkim ironicznym uśmiechem.
Sylvia szybko odkrywa, że między Adrienne i Suzanne istnieje szczególna, bardzo intymna relacja. Autorka mówi o niej dość otwarcie, co nadaje powieści dodatkowej głębi. To nie jest jedynie ciekawostka obyczajowa, lecz ważny element portretu epoki – czasu, w którym pewne formy miłości wciąż musiały istnieć trochę na uboczu, a jednocześnie były częścią świata artystów i intelektualistów.
To właśnie pod wpływem tej atmosfery, a przede wszystkim pod urokiem Adrienne, Sylvia zaczyna marzyć o własnej księgarni. Wyobraża sobie miejsce z literaturą anglojęzyczną – głównie amerykańską – które stanie się pomostem między dwiema kulturami. Pomysł jest odważny, bo Paryż pełen jest już księgarń, a jednak Sylvia wierzy, że można stworzyć coś zupełnie wyjątkowego.
Kiedy Suzanne odchodzi, więź między Sylvią i Adrienne jeszcze bardziej się zacieśnia. Ich relacja stopniowo przekształca się w związek oparty na miłości, zrozumieniu i wspólnych pasjach. Są dla siebie wsparciem i inspiracją, a ich charaktery doskonale się uzupełniają. Adrienne wnosi do relacji pewien rodzaj intelektualnej powagi i doświadczenia, Sylvia natomiast – energię i entuzjazm.
Tak rodzi się księgarnia „Shakespeare and Company”.
W powieści Maher to miejsce niemal oddycha. Autorka opisuje je z czułością, jakby było żywym organizmem. Półki wypełniają się książkami, które Sylvia zdobywa z prawdziwą determinacją. Od pierwszych dni księgarnia nie ograniczała się do roli sklepu – funkcjonowała także jako wypożyczalnia i zarazem miejsce spotkań miłośników literatury. Nie ma w niej chłodnej atmosfery instytucji. Jest raczej coś z salonu literackiego i coś z domu przyjaciół. Czytelnicy przychodzą tu nie tylko po książki, ale także po rozmowę. Zdarza się, że ktoś przynosi butelkę wina, ktoś inny zapala papierosa, a dyskusja o literaturze przeciąga się do późnej nocy.
Właśnie w takich miejscach rodzi się historia literatury – nie tylko przy biurkach pisarzy, ale także między półkami księgarń.
Z czasem „Shakespeare and Company” staje się jednym z najważniejszych punktów na mapie kulturalnej Paryża. Sylvia gromadzi imponujący księgozbiór, a atmosfera miejsca przyciąga artystów, poetów i pisarzy z całego świata. Księgarnia razem z pobliskim sklepem Adrienne tworzy swoistą enklawę literatury i sztuki.
To także jedna z największych zalet powieści Maher – sposób, w jaki ukazuje wielkich twórców „od podwórka”. W książce pojawiają się postacie znane z podręczników literatury, ale przedstawione są nie jako pomniki, lecz jako ludzie z krwi i kości. Mają swoje ambicje, słabości, momenty zwątpienia i chwile triumfu.
Do księgarni zagląda F. Scott Fitzgerald, czasem elegancki i czarujący, a czasem zmęczony własną legendą. Pojawia się Ezra Pound, energiczny, pełen pomysłów, zawsze gotowy do dyskusji o poezji. Jest też Ernest Hemingway, który wnosi ze sobą żywiołowość i nieco szorstki humor. W jego obecności rozmowy nabierają tempa, jakby ktoś nagle otworzył okno i wpuścił do środka chłodne powietrze.
Jednak najważniejszą postacią w tej galerii jest James Joyce.
Relacja między nim a Sylvią stanowi oś całej powieści. Joyce pojawia się jako człowiek niezwykle utalentowany, ale jednocześnie trudny, ekscentryczny i pełen sprzeczności. Ma w sobie coś z geniusza i coś z kapryśnego artysty, który nie zawsze zdaje sobie sprawę z ciężaru, jaki jego twórczość nakłada na innych.
Ich znajomość zaczyna się dość spokojnie, od umiarkowanej sympatii. Z czasem jednak przeradza się w relację intensywną i burzliwą, szczególnie gdy Sylvia angażuje się w wydanie monumentalnego dzieła Joyce’a – „Ulissesa”.
To jeden z najbardziej fascynujących wątków książki.
„Ulisses” początkowo ukazywał się w czasopismach we fragmentach. W Stanach Zjednoczonych uznano go jednak za tekst szkodliwy i obsceniczny. Książka została zakazana, a wydawcy bali się ją publikować. Wydawało się, że powieść skazana jest na literacki niebyt.
Wtedy Sylvia podejmuje decyzję, która w historii literatury okaże się przełomowa. Postanawia wydać „Ulissesa” własnym nakładem.
To krok odważny niemal do szaleństwa. Mała księgarnia nagle staje się wydawnictwem odpowiedzialnym za jedno z najbardziej wymagających dzieł XX wieku. Sylvia musi zmierzyć się z problemami finansowymi, technicznymi i organizacyjnymi. Do tego dochodzi jeszcze trudny charakter Joyce’a – jego nieustanne poprawki, wymagania i wątpliwości.
Maher pokazuje ten proces z niezwykłą precyzją. Widzimy Sylvię pochyloną nad korektami, rozmawiającą z drukarzami, liczącą koszty, martwiącą się o każdy szczegół. To niemal tytaniczna praca, wymagająca nie tylko odwagi, ale i ogromnej determinacji.
Kiedy wreszcie „Ulisses” zostaje wydany, moment triumfu nie jest wcale tak jednoznaczny, jak można by się spodziewać. Pojawiają się kolejne problemy – batalie sądowe, kontrowersje, napięcia między autorem a wydawczynią.
Joyce, zamiast być wsparciem, bywa kolejnym źródłem trudności. Ta ambiwalencja jest interesującym elementem powieści. Maher nie próbuje idealizować bohaterów. Pokazuje, że wielka literatura często rodzi się w atmosferze konfliktów, napięć i nieporozumień.
Równolegle rozwija się osobista historia Sylvii. Jej związek z Adrienne jest jednym z najbardziej subtelnych wątków książki. To relacja pełna czułości, ale także codziennego współistnienia – wspólnego prowadzenia księgarni, rozmów o literaturze, planów na przyszłość.
Adrienne nie tylko wspiera Sylvię, lecz także sama prowadzi działalność literacką. Wydaje czasopismo, publikuje teksty, angażuje się w życie kulturalne Paryża. Razem tworzą coś w rodzaju centrum literackiego świata – miejsca, gdzie krzyżują się drogi pisarzy, poetów i czytelników.
Autorka wprowadza również wątek rodzinny Sylvii. Szczególnie ważną postacią jest jej matka – kobieta, której decyzje w znacznym stopniu wpłynęły na życie córki. Relacje z siostrami także mają znaczenie, bo pokazują Sylvię nie tylko jako postać historyczną, lecz także jako człowieka uwikłanego w zwyczajne rodzinne więzi.
W rezultacie bohaterka powieści jawi się jako osoba niezwykle pracowita, lojalna i uczciwa. Jej życie przypomina trochę historię budowania domu z książek – cegła po cegle, tom po tomie, rozmowa po rozmowie.
Jednym z najpiękniejszych elementów książki jest sposób, w jaki Maher opisuje samą księgarnię.
„Shakespeare and Company” ma w powieści niemal magiczny charakter. To miejsce, które przyciąga ludzi i zmienia ich. Kto raz tam trafi, często wraca – czasem po książkę, czasem po rozmowę, a czasem po prostu po to, by przez chwilę pobyć w przestrzeni, gdzie literatura wydaje się czymś żywym i namacalnym.
Autorka pokazuje też, jak ogromny wpływ miała ta księgarnia na rozwój literatury światowej. Dzięki niej powstała sieć kontaktów między pisarzami, czytelnikami i wydawcami. W pewnym sensie była kolebką kultury, miejscem, w którym idee krążyły swobodnie jak dym papierosowy nad stolikiem kawiarni.
Dziś wielu turystów odwiedzających Paryż wypatruje miejsca, w którym niegdyś mieściła się ta legendarna księgarnia. Powieść Maher przypomina jednak, że zanim stało się symbolem, było przede wszystkim przestrzenią pracy i pasji jednej kobiety.
Fabuła książki nie rozwija się w sposób dynamiczny czy spektakularny. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji ani dramatycznych cliffhangerów. I paradoksalnie właśnie w tym tkwi jej siła.
Czytelnik stopniowo wsiąka w atmosferę paryskiej księgarni. Zaczyna czuć rytm spotkań, rozmów i twórczych sporów. Ma wrażenie, jakby siedział przy jednym ze stołów, słuchał dyskusji o literaturze i obserwował ludzi, którzy nie wiedzą jeszcze, że za kilka lat staną się legendami.
To powieść inspirująca.
Tak jak księgarnia Sylvii – ma swoją aurę.
Autorce udało się stworzyć opowieść o miejscu, które było czymś więcej niż sklepem z książkami. Było przestrzenią spotkań, laboratorium idei, azylem dla twórców i czytelników. W świecie, który często traktuje literaturę jak produkt, przypomina, że książki mogą być także początkiem przyjaźni, sporów i wielkich przedsięwzięć.
„Księgarnia w Paryżu” to więc nie tylko historia Sylvii Beach. To opowieść o odwadze wierzenia w literaturę. O przekonaniu, że książka może zmienić życie – a czasem nawet historię kultury. I o tym, że czasem wystarczy niewielka księgarnia przy paryskiej ulicy, by wokół niej zaczął krążyć cały świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz