sobota, 30 maja 2026

Nie wiadomo, kto żyje. Nie wiadomo, kto kłamie „Strzępy” Agaty Kunderman

Thriller psychologiczny należy dziś do gatunków szczególnie wymagających. Nie wystarczy już sprawnie skonstruowana zagadka, kilka efektownych zwrotów akcji i bohater noszący w sobie dawną traumę. Współczesny czytelnik oczekuje czegoś więcej: poczucia zagubienia, narastającego dyskomfortu, intelektualnej gry prowadzonej z narracją i własnymi przyzwyczajeniami interpretacyjnymi. Chce historii, która nie pozwoli mu bezpiecznie usiąść w fotelu i obserwować wydarzenia z dystansu, lecz zmusi do ciągłego kwestionowania tego, co wydaje się pewne. „Strzępy” Agaty Kunderman wpisują się dokładnie w taki model opowieści. To powieść zbudowana na niepewności, wielowarstwowa niczym labirynt, w którym każda odnaleziona ścieżka prowadzi do kolejnego rozwidlenia.

Punktem wyjścia jest sytuacja pozornie dobrze znana miłośnikom gatunku. Ciemny las. Wypadek. Granica między życiem a śmiercią. Miłosz przeżywa zdarzenie, którego przeżyć nie powinien. Zapada w śpiączkę, a gdy po długim czasie odzyskuje świadomość, okazuje się, że utracił niemal wszystko, co mogłoby pomóc mu zrozumieć własne położenie. Nie pamięta przeszłości. Nie rozpoznaje ludzi. Nie potrafi odnaleźć emocjonalnego związku z miejscami ani wydarzeniami, które powinny być dla niego ważne. Budzi się we własnym życiu niczym obcy człowiek.

Taki punkt wyjścia mógłby łatwo zamienić się w historię opartą wyłącznie na odzyskiwaniu wspomnień. Kunderman wybiera jednak znacznie ciekawszą drogę. Miłosz nie próbuje jedynie przypomnieć sobie, co wydarzyło się przed wypadkiem. Stara się ustalić, czy może wierzyć komukolwiek i czy prawda, której szuka, rzeczywiście przyniesie mu ukojenie. Każda kolejna informacja rodzi nowe pytania. Każda odpowiedź okazuje się początkiem następnej zagadki.

Największą siłą „Strzępów” jest posób konstruowania niepewności. W wielu thrillerach napięcie buduje pytanie o sprawcę zbrodni albo motyw działania konkretnej osoby. Tutaj znacznie ważniejsze wydaje się pytanie o naturę samej rzeczywistości. Komu można ufać? Kto mówi prawdę? Kto manipuluje? A może największym zagrożeniem okazuje się pamięć, która wraca w postaci urwanych obrazów i nie pozwala odróżnić faktów od złudzeń?

Autorka konsekwentnie odbiera czytelnikowi komfort pewności. Gdy wydaje się, że jeden element układanki wskoczył na swoje miejsce, natychmiast pojawia się kolejny szczegół podważający wcześniejsze wnioski. Historia nie rozwija się linearnie. Raczej przypomina serię odsłon, które zmieniają znaczenie tego, co zostało już odkryte. W efekcie odbiorca przez większą część lektury znajduje się dokładnie w takim samym stanie jak główny bohater – nieustannie próbuje zrozumieć sytuację, dysponując zaledwie fragmentami informacji.

Nieprzypadkowo powieść nosi tytuł „Strzępy”. Strzępami są wspomnienia Miłosza, strzępami okazują się fakty, relacje między ludźmi i wiedza o przeszłości. To historia zbudowana z fragmentów, które nieustannie wymykają się próbom uporządkowania. Czytelnik, podobnie jak bohater, próbuje złożyć je w jedną całość, ale każda nowa część układanki zmienia kształt całego obrazu.

Szczególnie interesująco wypada wykorzystanie motywu amnezji. W literaturze sensacyjnej jest to rozwiązanie często eksploatowane, niekiedy wręcz nadużywane. Tutaj jednak nie stanowi wyłącznie narzędzia służącego budowaniu tajemnicy. Brak pamięci staje się fundamentem całej opowieści. To przez niego Miłosz nie może zaufać ani światu, ani sobie. Każde spotkanie, rozmowa, czy ślad przeszłości stają się elementem większej układanki, której zasad nie zna.

Na osobne omówienie zasługuje motyw tożsamości, ponieważ właśnie on sprawia, że „Strzępy” wykraczają poza ramy klasycznego thrillera psychologicznego. Utrata pamięci nie jest tu jedynie źródłem fabularnych komplikacji. Staje się punktem wyjścia do rozważań o tym, czym właściwie jest człowiek i z czego składa się jego poczucie własnego „ja”. Miłosz budzi się w świecie, który formalnie należy do niego, ale emocjonalnie pozostaje całkowicie obcy. Ludzie opowiadają mu o jego życiu, przypominają wydarzenia, które rzekomo przeżył, jednak wiedza ta nie tworzy poczucia ciągłości. Bohater funkcjonuje niczym ktoś, kto odziedziczył cudzą biografię i próbuje ustalić, czy naprawdę jest jej właścicielem.

Powstaje niezwykle ciekawy rozdźwięk pomiędzy człowiekiem, którym Miłosz był przed wypadkiem, a osobą, którą staje się po przebudzeniu. Jego śledztwo dotyczy nie tylko okoliczności tragedii, lecz także własnej osobowości. Każdy nowy fakt zmusza go do konfrontacji z obrazem samego siebie zbudowanym przez innych ludzi i wydarzenia, których nie pamięta. Odkrywając przeszłość, nie odzyskuje utraconej wersji siebie. Raczej bada ślady po kimś, kto nosił to samo imię i nazwisko.

Kunderman umiejętnie sugeruje, że tożsamość nie jest konstrukcją trwałą i niepodważalną. Składa się z pamięci, doświadczeń, relacji i historii, które opowiadamy sobie na własny temat. Kiedy te elementy zostają rozproszone, rozpada się również pewność dotycząca własnej osoby. Miłosz nie wie już tylko, komu ufać. Nie wie również, czy może zaufać samemu sobie. W tym sensie najważniejsze śledztwo prowadzone w powieści nie dotyczy wydarzeń z przeszłości, lecz odpowiedzi na pytanie: kim jestem, jeśli odebrano mi wszystko, co o sobie wiedziałem?

To ten aspekt nadaje książce dodatkowy wymiar. „Strzępy” można czytać nie tylko jako historię o odkrywaniu tajemnicy i rekonstruowaniu wydarzeń prowadzących do tragedii. To również opowieść o kruchości ludzkiej tożsamości, o zawodności pamięci oraz o niepokojącej możliwości, że człowiek jest jedynie sumą wspomnień, które przechowuje. Jeśli wspomnienia znikają, znika także część jego samego.

W miarę rozwoju fabuły coraz wyraźniej widać, że odkrywanie przeszłości nie przypomina odzyskiwania utraconego domu. Bardziej przypomina schodzenie do piwnicy pełnej zamkniętych drzwi. Za każdymi znajdują się kolejne pytania, nowe sekrety i następne źródła niepokoju. Powrót pamięci nie jawi się jako droga do normalności. Staje się konfrontacją z tym, co przez długi czas pozostawało ukryte.

Na uwagę zasługuje również sposób kreowania bohaterów drugoplanowych. Jagna i Bianka nie funkcjonują wyłącznie jako postacie wspierające rozwój fabuły. Każda z nich wnosi do historii nową porcję niepewności. Każda komplikuje sytuację Miłosza i zmusza go do ponownej oceny tego, co wydawało się oczywiste. Autorka nie tworzy bohaterów jednoznacznych. Przeciwnie – pozwala im pozostawać w cieniu niedopowiedzeń, dzięki czemu relacje między postaciami stają się jednym z najważniejszych źródeł napięcia.

W thrillerze psychologicznym szczególnie istotna jest umiejętność wzbudzania podejrzeń. Kunderman radzi sobie z tym bardzo sprawnie. Wystarczy jedno zdanie, drobna sugestia lub niepozorny szczegół, by czytelnik zaczął inaczej patrzeć na konkretną postać. Po chwili pojawiają się kolejne informacje zmuszające do zmiany wcześniejszych ocen. Ten mechanizm działa przez większą część powieści, skutecznie podtrzymując zainteresowanie.

W warstwie stylistycznej „Strzępy” pozostają wierne konwencji thrillera psychologicznego. Język nie epatuje ornamentyką. Dominuje oszczędność, która dobrze współgra z atmosferą zagubienia i napięcia. Świat oglądany oczami Miłosza wydaje się rozchwiany, niejednoznaczny i trudny do uchwycenia.

Szczególne znaczenie ma tutaj motyw lasu. To nie tylko przestrzeń otwierająca historię, ale również symboliczna zapowiedź całej fabuły. Im dalej bohater zagłębia się w tajemnicę własnej przeszłości, tym bardziej przypomina człowieka błądzącego pośród gęstwiny. Ścieżki urywają się niespodziewanie, kierunki okazują się mylące, a każdy krok prowadzi ku kolejnym niewiadomym. Powiedzenie „im dalej w las, tym więcej drzew” mogłoby stać się nieoficjalnym mottem tej książki.

Niepokój w powieści nie wynika wyłącznie z zagrożenia fizycznego czy ryzyka, jakie niesie prowadzone prywatne śledztwo. Znacznie silniej działa poczucie utraty kontroli nad rzeczywistością. Miłosz często pozostaje bezradny wobec wydarzeń. Reaguje zamiast inicjować działania. Błądzi. Wątpi. Popełnia błędy.

Ta bezsilność działa zaskakująco dobrze. Czytelnik nie obserwuje niepokonanego herosa, lecz człowieka próbującego odzyskać grunt pod nogami. Dzięki temu łatwiej wejść w jego perspektywę i odczuwać lęk razem z nim. Osamotnienie, dezorientacja i poczucie bycia zdanym na łaskę cudzych decyzji budują emocjonalny ciężar historii.

Najbardziej niepokojącym elementem pozostaje jednak konsekwentne zacieranie granicy między rzeczywistością a tym, co może być jedynie projekcją umysłu. Autorka bardzo sprawnie wykorzystuje luki poznawcze. Czytelnik wielokrotnie zastanawia się, czy obserwowane wydarzenia rzeczywiście mają miejsce, czy może są efektem błędnej interpretacji, traumy lub rozbitej pamięci bohatera. 

Strach przed konkretnym przeciwnikiem jest czymś stosunkowo prostym do oswojenia. Znacznie trudniej poradzić sobie z lękiem wynikającym z niemożności odróżnienia prawdy od złudzenia. Powieść nieustannie wykorzystuje ten mechanizm. W efekcie zagrożenie wydaje się wszechobecne, choć często trudno wskazać jego źródło.

Warto podkreślić, że autorka nie opiera całej konstrukcji na samych zwrotach akcji. Owszem, pojawiają się regularnie i potrafią skutecznie zaskoczyć, ale nie są jedynie efektownymi sztuczkami. Każdy z nich zmienia sposób interpretowania wcześniejszych wydarzeń. Historia nie rozszerza się w prosty sposób. Raczej przeobraża się na oczach czytelnika, który zmuszony jest stale aktualizować własne wyobrażenie o tym, co naprawdę się wydarzyło.

Taka konstrukcja może okazać się wymagająca. Niektórzy czytelnicy zapewne poczują zmęczenie ciągłym podważaniem wcześniejszych ustaleń. „Strzępy” wymagają uwagi i gotowości do nieustannej rewizji własnych przekonań. 

Interesująco wypada także motyw poszukiwania człowieka, który był związany z wydarzeniami poprzedzającymi wypadek. To właśnie on staje się jednym z głównych motorów napędowych fabuły. Poszukiwania uruchamiają kolejne pytania, prowadzą bohatera w coraz bardziej niebezpieczne miejsca i stopniowo odsłaniają sieć zależności, której skali początkowo nie sposób przewidzieć. Co ważne, autorka unika prostych rozwiązań, dzięki czemu napięcie nie słabnie wraz z rozwojem wydarzeń.

„Strzępy” nie są powieścią komfortową. Nie oferują czytelnikowi stabilnego punktu oparcia. Nie pozwalają szybko podzielić bohaterów na dobrych i złych. Nie dają pewności, że każda zagadka zostanie rozwiązana w sposób jednoznaczny. To właśnie w tym tkwi ich największa wartość.

Agata Kunderman stworzyła thriller, który działa nie tylko na poziomie fabularnym, ale również psychologicznym. Historia Miłosza staje się opowieścią o człowieku próbującym odzyskać pamięć, odnaleźć prawdę i zrozumieć samego siebie. Każde kolejne odkrycie przybliża go do odpowiedzi, ale jednocześnie odbiera poczucie bezpieczeństwa. W świecie tej powieści wiedza nie przynosi ukojenia. Często okazuje się kolejnym źródłem niepokoju.

Miłośnicy thrillerów psychologicznych znajdą tutaj wszystko, czego oczekują od gatunku: atmosferę zagrożenia, wielowarstwową intrygę, niejednoznacznych bohaterów, emocjonalne napięcie i nieustanne poczucie niepewności. Najbardziej przerażające pytanie zadawane przez tę książkę nie dotyczy jednak tego, kto odpowiada za tragedię. Brzmi znacznie gorzej. Co zrobić, gdy odkrywasz prawdę o sobie i zaczynasz podejrzewać, że wcale nie chciałeś jej poznać?

Grafika: https://pl.pinterest.com 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przekroczyć Rubikon. Gdzie kończy się to, co znamy?

  Ile człowiek jest w stanie unieść, zanim jego dotychczasowy świat zacznie pękać? Co dzieje się z nami, kiedy wydarzenia z przeszłości nie ...