niedziela, 23 sierpnia 2026

Kleopatra. Kobieta, która chciała napisać własną historię, i królowa, której nie wystarczała legenda

 „Kleopatra” Saary El-Arifi, przepięknie wydana przez Wydawnictwo Sonia Draga, jest książką, która podejmuje temat pozornie doskonale znany. A jednak już po kilku stronach okazuje się, że pod warstwą legendy, którą przez stulecia obrosła ostatnia królowa Egiptu, kryje się opowieść znacznie bardziej nieoczywista. Nie o śmierci Kleopatry, choć jej kres od początku rzuca na tę historię długi cień. Nie o egzotycznej królowej, która stała się dla kolejnych epok symbolem namiętności, przepychu i zguby. Nie o kobiecie sprowadzonej do roli kochanki wielkich rzymskich mężów. El-Arifi interesuje przede wszystkim życie – życie kobiety, której świat napisał biografię, zanim sama zdążyła opowiedzieć, kim chciała być.

To napięcie między legendą a człowiekiem stanowi główną oś tej powieści.

Kleopatra jest przecież jedną z tych postaci, których imię nie wymaga objaśnienia. Wystarczy je wypowiedzieć, a natychmiast pojawiają się obrazy: Aleksandria, pałac, złoto, faraon, Juliusz Cezar, Marek Antoniusz, namiętność, polityka, zdrada, śmierć. Jej wizerunek przez wieki obrastał kolejnymi warstwami cudzych wyobrażeń. Rzymskie przekazy, które nie zawsze były obiektywne, a nierzadko wręcz nieprzychylne, stworzyły jeden z fundamentów legendy. Potem przyszła literatura, sztuka, teatr i kino, a Kleopatra coraz bardziej oddalała się od kobiety, która rzeczywiście żyła, myślała, kochała, bała się i podejmowała decyzje, od których zależały losy ludzi oraz państwa.

El-Arifi próbuje więc dokonać rzeczy trudnej: zejść z Kleopatrą ze złotego cokołu.

Pomaga jej w tym przede wszystkim narracja. Historię opowiada sama bohaterka. Ten zabieg natychmiast zmniejsza dystans, który zwykle oddziela współczesnego czytelnika od postaci historycznej. Kleopatra przestaje być odległą figurą z kart kronik. Staje się kobietą, która mówi własnym głosem. Zwraca się do czytelnika, przywołuje przyszłość, wraca pamięcią do minionych wydarzeń, prowadzi nas przez kolejne warstwy swojego życia. Narracja nie jest więc prostą relacją. Ma w sobie coś z pamięci – tej, która nie zna idealnej geometrii, która potrafi nagle otworzyć drzwi do wydarzenia sprzed lat, przywołać zapach, smak, obraz, człowieka.

Przenikamy do świata Kleopatry niemal wszystkimi zmysłami. Poznajemy Aleksandrię- z jej przepychem i ciemnymi uliczkami, Rzym Juliusza Cezara, odczuwamy płomienie trawiącej Bibliotekę Aleksandryjską, smakujemy wino palmowe. Starożytny świat nie jest muzealnym eksponatem, starannie ustawionym za szybą. Żyje. Oddycha, pachnie, płonie, fascynuje i przeraża. Historia miesza się z wierzeniami, rzeczywistość z tym, co ówcześni ludzie uznawali za działanie bogów. To szczególnie istotne, ponieważ życie Kleopatry rozgrywa się nie tylko wśród ludzi i ich politycznych kalkulacji. Jest również zanurzone w świecie, w którym przeznaczenie, boskość i wiara pozostają realnymi siłami.

A przecież sama Kleopatra chciała dla siebie zupełnie innego życia.

To chyba jeden z największych paradoksów tej powieści. Zamiast obrazu kobiety, która od początku marzyła o koronie, poznajemy osobę, której pragnienia niekoniecznie pokrywały się z rolą, jaką wyznaczył jej świat. Kleopatra była erudytką, znała co najmniej dziewięć języków, a jako pierwsza z przedstawicieli swojej dynastii nauczyła się egipskiego, aby mówić językiem własnych poddanych. Jej fascynacje prowadziły ją ku wiedzy. Chciała spokojnego życia w murach Biblioteki Aleksandryjskiej, pragnęła poświęcić się ziołolecznictwu. Można więc powiedzieć, że w pewnym sensie marzyła o życiu uczonej, badaczki świata – podczas gdy historia przygotowała dla niej zupełnie inną rolę.

Los, przeznaczenie, a może bogowie – zgodnie z wierzeniami tamtej epoki – mieli wobec niej inne plany.

Władza, którą otrzymała, była skądinąd niechciana. Od chwili, w której przypadła jej korona, prywatne pragnienia musiały ustąpić miejsca obowiązkowi. Kleopatra musiała zmienić swoje życie, zrezygnować z części własnych aspiracji i pasji, by stać się faraonem. To słowo ma w tej opowieści szczególny ciężar. Nie oznacza bowiem wyłącznie zaszczytu. Oznacza także wystawienie na pokaz, nieustanną ocenę, polityczne uwikłanie i konieczność podejmowania decyzji w świecie, który nie wybacza słabości.

Kobieta, która chciała być sobą, musiała stać się symbolem.

Dlatego powieść El-Arifi przestaje być wyłącznie historią konkretnej władczyni. Staje się opowieścią o kobiecie w nieprzyjaznym świecie, o jednostce wybitnej, niezrozumianej i osądzonej. O cenie, jaką płaci się za wyjątkowość, szczególnie wtedy, gdy nie mieści się ona w ramach oczekiwań innych ludzi. Kleopatra jest jednocześnie kobietą wielu twarzy: czarodziejką, kochanką, tyranką, ale również faraonem, żoną i matką. Każde z tych wcieleń może być prawdziwe, a jednocześnie żadne nie wyczerpuje jej osoby.

Dlatego tak trudno było ją naprawdę poznać…

Legenda lubi prostotę. Człowiek jest skomplikowany.

Powieść tę można nazwać biograficzną, choć nie jest biografią w ścisłym sensie. Jak bowiem napisać wyłącznie opartą na faktach biografię osoby, którą świat zna przede wszystkim z przekazów, często tworzonych przez ludzi, którzy mieli własne interesy, własne uprzedzenia i własną politykę? W przypadku Kleopatry granica między historią a legendą od zawsze była niebezpiecznie cienka. Tam, gdzie źródła pozostawiają przestrzeń, El-Arifi może więc pozwolić sobie na literacką kreację. I korzysta z tej możliwości, budując świat, w którym fakty historyczne spotykają się z wyobraźnią.

Nie jest to jednak wyobraźnia przypadkowa.

Autorka pozostawia wiele miejsca dla literackiej kreacji, ale nie po to, by odebrać Kleopatrze historyczną tożsamość. Przeciwnie – dzięki fikcji próbuje wypełnić szczeliny, które historia pozostawiła puste. Właśnie tam może pojawić się pytanie najważniejsze: co czuła kobieta, której przyszłość została podporządkowana obowiązkowi? Co działo się w jej wnętrzu, kiedy prywatne pragnienie musiało ustąpić miejsca koronie? Jak wyglądało życie osoby, która była nieustannie obserwowana, oceniana i uwikłana w sieć politycznych zależności?

To pytania, na które kroniki nie zawsze potrafią odpowiedzieć. Literatura potrafi.

Dlatego w „Kleopatrze” tak ważne są emocje. Jest miłość i nienawiść, namiętność i władza, przyjaźń i zdrada. Są relacje, które nie mogą być wolne od polityki, ponieważ w świecie królowej nawet uczucie może stać się elementem gry. Są ludzie, których obecność może przynieść bezpieczeństwo, ale również zagrożenie. Jest kobieta próbująca zachować własną tożsamość w rzeczywistości, która nieustannie wymaga od niej przyjmowania kolejnych masek.

A przecież maska władcy jest szczególnie ciężka.

Kleopatra nie może po prostu pozostać Kleopatrą. Musi być tym, czego potrzebuje jej państwo. Musi być faraonem. Musi być symbolem. Musi być kimś, kogo można pokazać poddanym i przeciwnikom. Jej prywatne „ja” zostaje więc skonfrontowane z rolą, która została jej narzucona. W tej szczelinie pomiędzy kobietą a władczynią rozgrywa się najciekawsza część opowieści.

El-Arifi nie odbiera swojej bohaterce wielkości, ale odbiera jej pomnikowość.

To różnica zasadnicza.

Czytając, nie patrzymy już wyłącznie na królową. Patrzymy na człowieka, który próbuje odnaleźć się w historii, zanim historia na dobre go pochłonie. Dzięki narracji pierwszoosobowej Kleopatra nie jest przedmiotem opowieści, lecz jej podmiotem. Sama mówi, sama wspomina, sama prowadzi czytelnika przez własną przeszłość. Czasem wybiega ku temu, co dopiero nadejdzie, czasem wraca do wydarzeń minionych. Ta gra z czasem sprawia, że jej historia nie przypomina suchego ciągu dat i wydarzeń. Jest raczej rzeką pamięci, w której przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nieustannie mieszają swoje nurty.

Czytelnik nie dostaje kolejnej opowieści o ikonicznej królowej, której życie zostało dawno zamknięte w kilku dobrze znanych obrazach. Dostaje możliwość spojrzenia w szczelinę między obrazem a osobą. Poznaje kobietę, która chciała napisać własną historię, choć świat uparcie pisał ją za nią.

To chyba najbardziej przewrotne znaczenie tej powieści. Kleopatra przez całe życie była kimś, o kim inni mieli coś do powiedzenia. Rzymianie tworzyli jej wizerunek, polityczni przeciwnicy oceniali jej decyzje, potomność zamieniała ją w symbol. Tymczasem w narracji El-Arifi po raz pierwszy tak mocno wybrzmiewa potrzeba odzyskania własnego głosu. Nie chodzi o to, aby całkowicie zburzyć legendę. Chodzi raczej o to, by pod legendą odnaleźć człowieka.

A człowiek zawsze okazuje się bardziej interesujący niż pomnik.

„Kleopatra” jest więc książką o władzy, ale również o cenie, jaką trzeba za nią zapłacić. O przeznaczeniu, ale także o próbie wyrwania mu pióra z ręki. O świecie, w którym bogowie, polityka i ludzkie ambicje splatają się ze sobą tak ściśle, że trudno powiedzieć, gdzie kończy się wolna wola, a zaczyna konieczność. Jest opowieścią o kobiecie, której przyszłość została zapisana przez okoliczności, lecz która mimo wszystko próbowała ocalić w niej choć odrobinę miejsca dla siebie.

Może właśnie dlatego jej historia nadal fascynuje?

Bo Kleopatra nie jest jedynie ostatnią królową Egiptu. Jest kobietą, która chciała czytać, poznawać, leczyć, kochać i żyć po swojemu, a zamiast tego dostała koronę. Kobietą, która musiała nauczyć się być faraonem, choć być może wolałaby zostać uczoną wśród ksiąg Aleksandrii. Kobietą, której życie stało się własnością historii, zanim jeszcze zdążyła w pełni uczynić je własnym.

Saara El-Arifi podejmuje więc dialog nie tylko z historią, ale przede wszystkim z pamięcią. Pokazuje, że pomiędzy tym, co wiemy, a tym, co nam się wydaje, istnieje ogromna przestrzeń – przestrzeń dla pytań, emocji i literatury. Jej Kleopatra nie jest figurą z marmuru. Jest żywa, złożona, pełna sprzeczności.


To książka, która pozwala wejść do starożytnej Aleksandrii nie przez bramę kroniki, lecz przez drzwi pamięci jednej kobiety.

Kiedy zamyka się książkę, trudno już myśleć o Kleopatrze wyłącznie jako o królowej.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przekroczyć Rubikon. Gdzie kończy się to, co znamy?

  Ile człowiek jest w stanie unieść, zanim jego dotychczasowy świat zacznie pękać? Co dzieje się z nami, kiedy wydarzenia z przeszłości nie ...